Абсолютная пустота (предисловие)

«Абсолютная пустота» (польск. Doskonała próżnia) — ироничное предисловие Станислава Лема к его сборнику «Абсолютная пустота» 1971 года, замаскированное под рецензию.

ЦитатыПравить

  •  

Рецензирование несуществующих книг не есть изобретение Лема <…>. Но курьёзность «Абсолютной пустоты» в том, что автор решил создать целую антологию таких критических опытов. Систематичность педанта или шутника? Второе более вероятно, и этого впечатления не ослабляет предисловие — предлинное и учёное, в котором читаем: «Писание романов есть форма утраты свободы творчества. (...) В свою очередь, рецензирование — труд ещё более каторжный и ещё менее благодарный. О писателе можно хотя бы сказать, что он сам себя приневолил — избрав сюжет. Положение критика хуже: рецензент прикован к предмету рецензии, как каторжник к тачке. Писатель теряет свободу в своей книге, критик — в чужой».
Напыщенность этих сентенций слишком очевидна, чтобы принимать их всерьез. Чуть ниже в предисловии (названном «Автозоил») говорится: «Литература повествовала доселе о вымышленных персонажах. Мы пойдём дальше: будем описывать вымышленные книги. Вот она, возможность вновь обрести свободу творчества, а заодно — совершить обручение двух неродственных душ, беллетриста и критика».
<…> «Робинзонады», «Ничто, или Последовательность» (оба текста высмеивают — по-разному — Nouveau Roman) <…>.
Лем испугался трудностей, что ждали его при написании трёх романов, названных мной для примера, и предпочел увернуться, как-нибудь выкрутиться, не рисковать. Заявляя, что «каждая книга — кладбище сонма других, которые она вытеснила и тем погубила», он даёт нам понять, что идей у него больше, чем биологического времени <…>. Но первоклассных, многообещающих идей в «Абсолютной пустоте» не очень-то много. Есть там, как уже говорилось, демонстрация трюков, но всё это — шутки. Я, однако, подозреваю тут кое-что посерьёзнее, а именно тоску по невоплотимому.

 

Pisanie recenzji z nie istniejących książek nie jest wynalazkiem Lema <…>. Lecz „Doskonała próżnia” jest kuriozalna o tyle, że chce być antologią tylko takich właśnie krytyk. Systematyczność pedanterii czy żartu? Podejrzewamy autora o intencję żartu, a wrażenia tego nie osłabia wstęp — sążnisty i teoretyczny, w którym czytamy: „Pisanie powieści to forma utraty swobód twórczych. (...). Z kolei recenzowanie książek to katorga jeszcze mniej szlachetna. O pisarzu da się przynajmniej powiedzieć, że sam siebie zniewolił — obranym tematem. Krytyk jest w gorszym położeniu: jak katorżnik do swych taczek, tak do dzieła omawianego przykuty jest recenzent. Pisarz traci wolność we własnej, krytyk — w cudzej książce”.
Emfaza tych uproszczeń jest zbyt jawna, byśmy ją brali serio. W dalszym akapicie wstępu („Autozoil”) czytamy: „Literatura opowiadała nam dotąd o fikcyjnych postaciach. My pójdziemy dalej: będziemy opisywali fikcyjne książki. Oto szansa odzyskania swobód twórczych, a jednocześnie zaślubiny dwóch sprzecznych duchów — beletrysty i krytyka”.
<…> „Robinsonady”, „Nic, czyli konsekwencja” (oba teksty drwią, niejednakowo, z Nouveau Roman) <…>.
Lem przeląkł się trudności, jakie stawiał każdy z trzech tytułów, nazywanych przeze mnie tylko przykładowo. Wolał nie ryzykować, wykręcić się sianem, pójść na unik. Mówiąc, jak to „każda książka jest grobem bez liku innych, które unicestwiła, bo wyparła”, daje do zrozumienia, że ma pomysłów więcej niż biologicznego czasu <…>. Ale znacznych, wiele rokujących pomysłów nie ma aż tak wiele w „Doskonałej próżni”. Są w niej pokazy zręczności, o których wspomniałem; lecz wówczas idzie o żarty. Podejrzewam jednak rzecz poważniejszą, mianowicie — tęsknotę nie do urzeczywistnienia.

  •  

«Новая Космогония», поистине pièce de resistance, главное блюдо книги, укрытое в ней наподобие дара троянцев. Шуткой её не назовёшь, мнимой рецензией — также; что же это такое? Для шутки она чересчур тяжела, обвешана слишком массивной научной аргументацией — известно ведь, что Лем энциклопедию съел и стоит его потрясти, чтобы посыпались логарифмы и формулы. <…> Если бы я не знал ни одной книги Лема, кроме этой, я ещё мог бы предположить, что перед нами шутка для тридцати посвящённых на всём белом свете, то есть для физиков и прочих релятивистов. Но это кажется маловероятным. А значит?.. Подозреваю опять-таки, что автора осенила гипотеза — и он её испугался. Понятно, он никогда не признается в этом, и никто не докажет, что идею Космоса как Игры он принял всерьёз. В случае чего он может сослаться на несерьёзность контекста, на само название книги («Абсолютная пустота» — то есть речь «ни о чём»); впрочем, лучшее убежище и отговорка — licentia poetica
И всё же я думаю, что за этим текстом кроется нечто серьёзное. Вселенная как Игра? Интенциональная Физика? Почитатель науки, падающий ниц перед её св. Методологией, Лем не мог открыто выступить в роли её первого ересиарха и вероотступника, а следовательно, не мог изложить эту мысль где бы то ни было как свою собственную.

 

… „Nowa Kosmogonia”, istna piece de resistance książki, schowana w niej niczym koń trojański. Ani to żart, ani recenzja fikcyjna, więc co właściwie? Przyciężki byłby to żart, obwieszony tak masywną argumentacją naukową — wiadomo, Lem zjadł encyklopedie, wystarczy potrząsnąć nim, żeby zamrowiło od logarytmów i formuł. <…> Gdybym nie znał żadnej innej książki Lema, mógłbym ostatecznie przypuścić, że miał to być kawał dla trzydziestu wtajemniczonych, to jest fizyków i innych relatywistów na całym świecie. Wydaje się to jednak nieprawdopodobne. A więc? Podejrzewam, znowu, koncept, który autora olśnił — i którego się przeląkł. Oczywiście nigdy się do tego nie przyzna, i ani ja, ani nikt inny nie udowodni mu, że na serio wziął obraz Kosmosu jako Gry. Może się zawsze powołać na żartobliwość kontekstu, na sam tytuł książki („Doskonała próżnia” — a więc mówi się „o niczym”), zresztą najlepszy azyl i wymówka to licentia poetica.
A jednak sądzę, że za wszystkimi tym tekstem kryje się powaga. Kosmos jako Gra? Intencjonalna Fizyka? Czciciel nauki, leżący plackiem przed jej św. metodologią, Lem nie mógł się pasować na jej pierwszego herezjarchę i odszczepieńca. Nie mógł zatem tej myśli włożyć do żadnej dyskursywnej wypowiedzi.

  •  

Что же ему оставалось? Рассуждая здраво — ничего, кроме молчания. Так вот: книги, которых литератор не пишет, за которые он не возьмётся никогда и никоим образом, которые можно приписать несуществующим авторам, — такие книги как раз потому, что их нет, удивительно сходны с абсолютным молчанием, не так ли? Можно ли ещё определённее отмежеваться от неортодоксальных идей? Говорить об этих книгах, об этих высказываниях, как о чужих, — почти то же самое, что говорить молча. Особенно если все преподносится под видом шутки.
Итак, из хронического, застарелого голода на пригодный в духовную пищу реализм, из мыслей, чересчур дерзких по отношению к собственным воззрениям, чтобы можно было их высказать прямо, из всего, о чём напрасно мечтается, — и получилась «Абсолютная пустота». Ученое предисловие, которое будто бы обосновывает «новый литературный жанр», — всего лишь отвлекающий маневр, намеренно подчеркнутый жест, которым фокусник отводит наш взгляд от того, что он действительно делает. Нам предлагают поверить, что будет показана ловкость рук, но это лишь видимость. Не приём «псевдорецензий» породил эти тексты, но сами они, тщетно требуя воплощения, воспользовались этим приёмом как оправданием и предлогом. Иначе всё так и осталось бы в сфере молчания. Речь здесь идёт об отказе от фантазирования в пользу прочно стоящего на земле реализма, об отступничестве в эмпирии, о еретическом духе в науке. <…> и тогда «Абсолютная пустота» оказывается рассказом о том, чего хотелось бы, но чего, увы, нет. Это — книга невоплощённых мечтаний. И единственное, что ещё мог бы сделать Лем, петляя и запутывая следы, — это перейти в контратаку, то есть заявить, что вовсе не я, критик, а сам он, автор, написал эту рецензию, пополнив ещё и ею «Абсолютную пустоту».

 

Cóż pozostawało? Na zdrowy rozum — nic innego, jak milczeć. Otóż książki, których literat nie pisze, do których nie weźmie się na pewno, żeby tam nie wiedzieć co, którym można przypisać fikcyjnych autorów — takie książki, przez to, że nie istnieją, są chyba dziwnie podobne do solennego milczenia? Czy można się jeszcze bardziej oddystansować od heterodoksyjnych myśli? Jeśli się mówi o tych książkach, o tych wystąpieniach, jako cudzych — to tyle prawie, co mówić — milcząc. Zwłaszcza gdy odbywa się to w scenerii żartu.
A więc z wynoszonych pod sercem długoletnich głodów za pożywnym realizmem, z myśli zbyt zuchwałych względem poglądów własnych, aby można je wprost wypowiedzieć, ze wszystkiego, o czym się roi nadaremnie — wynikła właśnie „Doskonała próżnia”. Teoretyczny wstęp, co niby uzasadnia „nowy gatunek literatury” — to manewr dla odwrócenia uwagi, to ruch eksponowany rozmyślnie, jakim prestidigitator odwodzi nasz wzrok od tego, co naprawdę robi. Mamy uwierzyć, że odbędą się pokazy zręczności, kiedy jest inaczej. To nie chwyt „pseudorecenzji” zrodził owe utwory, to one, domagając się — na próżno — wyrazu, posłużyły się tym chwytem jako ekskuzą i pretekstem. Pod nieobecność chwytu wszystko to pozostałoby w sferze przemilczeń. Chodzi bowiem o zdradę fantazjowania na rzecz dobrze uziemionego realizmu, o zaprzaństwo w empirii, o herezję w nauce. <…> a wówczas „Doskonała próżnia” okazuje się opowieścią o tym, czego się chce, ale czego się nie ma. To książka marzeń nie spełnionych. I jedynym fortelem, jakiego mógłby jeszcze użyć kluczący Lem, byłby kontratak: w postaci twierdzenia, że to nie ja, krytyk, lecz on sam, autor, napisał niniejszą recenzję i uczynił z niej kolejną cząstkę „Doskonałej próżni”.

ПереводПравить

К. В. Душенко, 1995